Zespół Szkolno - Przedszkolny w Pietrzykowicach

JAK UCZYĆ ZASAD W ŚWIECIE BEZ ZASAD?

JAK UCZYĆ ZASAD W ŚWIECIE BEZ ZASAD?

(fragmenty artykułu. ks. Tomasza Jaklewicza pt. „Bez prawdy ani rusz”

zawartego w nr 37, z 14 września 2014 roku, Gościa Niedzielnego)

 

            Wychowanie jest najbardziej fascynującą i najtrudniejszą przygodą życia, stwierdził kiedyś Benedykt XVI.

            Nauczyciele zwracają uwagę, że w szkole coraz większym problemem staje się wzajemne zaufanie nauczycieli i rodziców. Między tymi dwoma środowiskami wychowawczymi brakuje często prawdy. Zwrócił na to uwagę papież Franciszek. „Dzisiaj w wielu szkołach

w mojej ojczyźnie zdarza się, że nauczycielka pisze uwagę w dzienniczku dziecka, a następnego dnia do szkoły przychodzi jego ojciec czy matka i składają na nią skargę”- mówił papież.

            „To złamanie paktu edukacyjnego”- ocenił.

Jeśli rodzice podważają autorytet nauczycieli, kwestionują ich oceny czy uwagi, jeśli tolerują , a czasem wręcz sugerują dzieciom kombinatorstwo ( np. symulowane usprawiedliwienia nieobecności), to odbije się to prędzej czy później niszcząco na wychowankach.

            W sytuacjach kryzysowych szukanie rozwiązań musi zaczynać się od pytania: Jak to było naprawdę?

SZKOŁA NIE MOŻE BYĆ DEMOKRATYCZNA

            Żyjemy w takim kulturowym klimacie , który podważa samą ideę wychowania.

Zacznijmy od równości.

Owszem, wychowanek i wychowawca są równi w człowieczeństwie i ludzkiej godności , ale na tym koniec. Wychowanie z natury rzeczy oparte jest na nierówności, zakłada hierarchię. Jest ktoś, kto wie , rozumie, widzi więcej  oraz ktoś, kto wie, rozumie, widzi mniej. Człowiek starszy, silniejszy, mądrzejszy prowadzi człowieka młodszego, słabszego, mniej mądrego. Bez zgody na taką hierarchię nie ma mowy o wychowaniu.

Druga sprawa to wolność.

Owszem, wychowanek i wychowawca są wolnymi ludźmi, ale obie strony rezygnują    z dużej części swojej wolności. Wychowanek godzi się na to, że jest prowadzony, kształtowany, poddany mądrości wychowawcy. Z kolei wychowawca musi być gotowy dać siebie, swój czas, zdrowie itd. Nauczanie młodego człowieka mądrego korzystania z wolności to jedno z najważniejszych zadań wychowawczych. I sednem jest to, by zrozumiał, że wolność nie jest wartością największą. Być wolnym nie znaczy być niewolnikiem zmiennych zachcianek, pożądań, popędów. Człowiek jest wolny po to , aby kochać, czyli ograniczyć siebie więzami z innymi. Chodzi o nauczenie szlachetnej i mądrej wolności, która zakłada zdolności do poświęcenia, do rezygnacji z siebie ze względu na innych i na większe wartości. Dobra szkoła  z definicji nie opiera się na wolności typu „róbta , co chceta”, ale na posłuszeństwie,  dyscyplinie, pokonywaniu lenistwa i egoizmu, uczeniu się systematycznej, ciężkiej pracy. „W miarę jak dziecko rośnie, staje się nastolatkiem, później młodym człowiekiem, powinniśmy godzić się na ryzyko wolności i być zawsze gotowi pomagać w korygowaniu błędnych idei i wyborów. To natomiast, czego nie powinniśmy robić nigdy, to nie reagować na błędy, udawać, że ich nie widzimy, czy gorzej, uczestniczyć w nich, jak gdyby były nowymi horyzontami postępu ludzkości”(Benedykt XVI).

Trzecia rzecz braterstwo.

Oczywiście to pozytywna wartość, ale przeniesiona na teren wychowania najczęściej oznacza jakiś rodzaj kumpelstwa , wzajemnego poklepywania się po plecach wychowawcy i wychowanka. Tymczasem wychowawca nie ma być bratem, ale ojcem lub matką. To jest inny rodzaj relacji. Miłość braterska jest inna niż miłość rodzicielska. Wychowawca musi kochać swoich uczniów- to jasne. Ale modelm zdrowej miłości wychowawczej jest miłość   ojcowska i macierzyńska.

Wychowanie nie opiera się więc na wolności, równości i braterstwie, ale na posłuszeństwie, hierarchii i ojcostwie/macierzyństwie.

Nie trzeba być pedagogiem by to zrozumieć.